Blog Pawła Okrasy nasz.wielun.pl


Czy wiesz że: Piramida Cheopsa z budowana jest z 2,3 mln ociosanych bloków wagi, średnio 2,5 t., wysokość 146,5 m długość u podstawy 231 m.
Gminy Naszego Powiatu:


Gmina Biała


Gmina Czarnożyły


Gmina Konopnica


Gmina Mokrsko


Gmina Osjaków


Gmina Pątnów


Gmina Skomlin


Gmina Wieluń


Gmina Wierzchlas

Szukasz w Wieluniu i okolicy firmy, osoby lub produktu?
Skorzystaj z naszej wyszukiwarki!

 
Dodaj ogłoszenie lub nieruchomość ZA DARMO !!!
Data: | Imieniny:Aldona, Piotr, Sergiusz

Wiadomości | Przegląd Prasy | Sport


Bursztyn królował w Konopnicy i Wieluniu nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 25 Sierpnia 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Poszukiwanie bursztynu nad brzegiem Warty, walki rycerskie i obrzędy weselne w Konopnicy, a w Wieluniu festiwal muzyki celtyckiej, pokazy tańca irlandzkiego i szkockiego - tak w skrócie wyglądało IV Europejskie Święto Bursztynu. Jak zwykle impreza przyciągnęła tłumy.

Część gości, aby dostać się na słowiańskie wesele Wartmiły i Konopieja musiała sforsować Wartę i przemierzyć jej wzburzone fale. Do osób tych należał m.in. marszałek województwa łódzkiego Włodzimierz Fisiak.Otwierając imprezę przypominał, że o bursztynie jest głośno nie tylko za sprawą święta, ale także dzięki realizacji projektu tzw. szlaku bursztynowego ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego, z którego powiat wieluński pozyskał prawie 57 mln zł dofinansowania.

- Spotykamy się na szlaku bursztynowym już po raz czwarty. To pokazuje, że oddolne inicjatywy sprawdzają się najlepiej.
Pomysły przekształcają się w konkretne projekty, a te w kolejne inwestycje. Idea szlaku bursztynowego ogarnęła już nie tylko województwo, Polskę, ale mam nadzieję, że niedługo ogarnie całą Europę - życzył marszałek Fisiak - Dziś już widać, że ludzi nie trzeba namawiać do sięgania po środki unijne.

Drugi dzień imprezy to Celtic Music Fest w Wieluniu. Celtyckie rytmy przypadły do gusty nie tylko amatorom starego brzmienia znad wysp. Na scenie zaprezentowały się zespoły: Filids, Greenwood, Danar i Beltaine. Gwiazdą wieczoru był zespół Carrantuohill.
W międzyczasie na rozstawionych stoiskach można było między innymi postrzelać z łuku oraz podpatrzeć jak dawniej obrabiano bursztyn.
Plac Legionów zdobił natomiast zrekonstruowany wóz kupiecki, którym dwa tysiące lat temu kupcy znad Bałtyku wozili bursztyn.

Jak podkreślają organizatorzy, święto ma promować bogactwo kulturowe i przyrodnicze ziemi wieluńskiej a szlak, który przed wiekami był handlowym teraz ma przyciągać turystów.
- Wszystko dzięki realizacji projektu, w ramach którego remontowane są drogi, drewniane kościółki, znakowane ścieżki rowerowe. Do tego dochodzi portal aktywnej turystyki www.turystyka.wielun.pl. Jesteśmy na dobrej drodze, by stworzyć zintegrowany produkt turystyczny naszego powiatu - podkreśla wicestarosta wieluński Janusz Antczak.

Polska Dziennik Łódzki Magdalena Kopańska
podzialka
 

Europejskie Święto Bursztynu w Konopnicy i Wieluniu nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 12 Sierpnia 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Niezwykle ciekawie zapowiada się IV Europejskie Święto Bursztynu, które odbędzie się w nadchodzący weekend w Konopnicy i Wieluniu.

Mieszkańcy regionu będą mogli podziwiać m.in. wyścigi rydwanów, pojedynki rycerskie i starcia na kopie. Nie zabraknie też atrakcji dla najmłodszych. W wielkiej piaskownicy będą poszukiwali "Złota Bałtyku".

Pierwszy, sobotni dzień świętowania odbędzie się w Konopnicy. Nad brzegiem Warty będzie można podziwiać dalszą cześć "Legendy Zamczyska". Tym razem Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Konopnickiej postanowiło uczcić 600-lecie rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Konopiej, który wróci cały spod Grunwaldu, stoczy kolejną bitwę w obronie wybranki swojego serca. Po pokonaniu wszystkich przeszkód, w końcu poślubi ukochaną Wartmiłę.
Będzie więc okazja do świętowania. Na słowiańskie zaślubiny zostaną zaproszeni wszyscy mieszkańcy i turyści, a biesiada potrwa do nocy.

Na wypadek złej pogody w Konopnicy stanie duży namiot,. Zmieści się w nim 1,5 tysiąca osób.

Z kolei w niedzielę przed wieluńskim starostwem odbędzie się festiwal celtycko-słowiański. Atrakcją ma być pokaz i nauka tańca irlandzkiego oraz koncerty zagranicznych gwiazd. Organizatorzy chcą, by świętowały całe rodziny.

- W parku będą ustawione grille. Mieszkańcy będą więc mogli zabrać z sobą kocyk lub krzesełka i wygodnie biesiadować na łonie przyrody - zachęca Janusz Antczak, wiceprezes Stowarzyszenia Polski Szlak Bursztynowy i wicestarosta powiatu wieluńskiego.

Polska Dziennik Łódzki Daniel Sibiak
podzialka
 

Turyści chcieliby zwiedzać jaskinie Załęczańskiego Parku Krajobrazowego nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 27 Lipca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Jaskinie położone na terenie Rezerwatu Węże w Załęczańskim Parku Krajobrazowym choć reklamowane w przewodnikach turystycznych i na stronach internetowych, są niedostępne dla ludzi.

Wejścia do grot zostały bowiem zamknięte na kłódkę.

Turyści, którzy specjalnie docierają tu na rowerach i samochodami, nie kryją rozżalenia. - Dotychczas tylko czytałam o jaskiniach w przewodnikach, a teraz chciałam zobaczyć je na własne oczy. Tymczasem zamiast stalaktytów i nietoperzy zobaczyłam metalowe kraty - opowiada rozczarowana Dagmara Jasiątek spod Wielunia.

Rezerwat Węże położony jest na szczycie Góry Zelce. Wnętrze wzgórza kryje liczne jaskinie i podziemne korytarze. Dla ochrony skał oraz występującej to roślinności w 1971 r. utworzono rezerwat.
Mimo to do niedawna można było swobodnie korzystać z niemal wszystkich występujących tu jaskiń.

Dyrekcja Sieradzkich Parków Krajobrazowych, której podlega ZPK tłumaczy, że to nie ona wydała decyzję o zamknięciu jaskiń. Nadzór prawny nad rezerwatem sprawuje bowiem Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Łodzi. Faktycznie natomiast o ochronę przyrody dba Nadleśnictwo Wieluń i to ono zamknęło jaskinie. Dyrekcja przyznaje jednak, że turyści mają prawo podziwiać rezerwat i też wolałaby, aby jaskini nie zamykać.

Zakaz wstępu do wszystkich jaskiń rezerwatu jest okolicznością niekorzystną, najdotkliwiej odbijającą się na edukacyjnym wykorzystywaniu rezerwatu - uważa Eugeniusz Milczarski, dyrektor Sieradzkich Parków Krajobrazowych. - Nie jest możliwe, aby udostępnić turystycznie cenne przyrodniczo składniki przyrody bez szkody dla nich, ale nie jest również uzasadnione, aby wszystko przed społeczeństwem zamykać. Dlatego rolą parków krajobrazowych jest promowanie racjonalnego wykorzystania walorów przyrody dla pogodzenia interesów ochronnych i potrzeby rekreacji w połączeniu z edukacją. Uważamy, że doprowadzenie do stanu, aby turyści, na określonych warunkach, bezpiecznych dla siebie i przyrody, mogli zwiedzać niektóre jaskinie rezerwatu Węże, leży w interesie społecznym oraz interesie Załęczańskiego Parku Krajobrazowego.

Nadleśnictwo Wieluń wraz z dyrekcją ochroną środowiska są innego zdania. Tłumaczą, że o zamknięciu jaskiń zdecydowały względy bezpieczeństwa. - Wysłaliśmy do RDOŚ pismo wraz ze zdjęciami informujące o stanie zabezpieczeń w jaskiniach. Niektóre z nich są cały czas dewastowane, przez co wejście do jaskiń zagraża nawet życiu - tłumaczy Andrzej Pychyński, nadleśniczy Nadleśnictwa Wieluń. - Pozostawienie otwartych jaskiń w takim stanie byłoby nieodpowiedzialne.

Czy to oznacza, że skalnymi korytarzami już nigdy nie będą poruszali się turyści? Niekoniecznie, bo zmieniają się właśnie przepisy. - Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie przyrody przygotowywany jest plan ochrony rezerwatu, który powinien być gotowy w ciągu pół roku. To naukowcy zdecydują czy jaskinie można będzie udostępniać turystom czy nie. My zastosujemy się do ich zaleceń - zapowiada Pychyński.

Polska Dziennik Łódzki Magdalena Kopańska
podzialka
 

Ostrożnie z wakacyjnymi pamiątkami z egzotycznych krajów nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 5 Lipca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Powrót z urlopu w ciepłych krajach może mieć nieprzyjemne konsekwencje, jeśli w bagażu celnicy znajdą np. muszle, wyroby z kości słoniowej, torebkę ze skóry krokodyla...

Za przywiezienie tego rodzaju wyrobów grozi grzywna, a nawet kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Ujawnienie przez celników nawet najmniejszego zakazanego przedmiotu, np. breloczka do kluczy wykonanego z kości słoniowej, skończy się wizytą na komisariacie.

Przypomnijmy, że konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem zabrania wwożenia m.in.: małp, papug, ptaków drapieżnych, żółwi lądowych i morskich, węży, jaszczurek, kaktusów, roślin owadożernych, skór kotów drapieżnych, niedźwiedzi, wilków, zebr, wyrobów z kości słoniowej, skorup żółwi, produktów medycyny chińskiej zawierających piżmo, rogów nosorożca, kawioru ryb jesiotrowatych, muszli koralowców, wypreparowanych motyli.


Express Ilustrowany (tj)
podzialka
 

"Majka" gościem Szymona Majewskiego nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 10 Maja 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Joanna Osyda z Konopnicy pod Wieluniem wystąpi dziś w popularnym programie Szymon Majewski Show.

Joasia zdradzi kulisy pracy na planie serialu "Majka", w którym wciela się w rolę tytułowej bohaterki. Zdradzi m.in. jak gra się ciążę. Opowie też o tym, jak jej życie zmieniło się od czasu pierwszego dnia na planie "Majki".
Aktorka zdefiniuje również czym jest dla niej popularność. i uchyli rąbka tajemnicy ze swojego "zabieganego" życia.
Szymon Majewski przygotował dla Joasi niespodziankę, o której dowie się bezpośrednio z programu. Joasia zostanie "wkręcona" na planie w tajemniczą akcję związaną z ciążą.


Polska Dziennik Łódzki Daniel Sibiak
podzialka
 

Elektrownia Bełchatów chce nam CO2 wtłaczać pod ziemię nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 26 Marca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Mieszkańców gminy Dalików i Wodzierad przeraża wizja tłoczenia pod ziemię na ich terenie milionów ton dwutlenku węgla wytworzonego podczas spalania węgla w procesie produkcji prądu. Nawet w najbardziej ich wybujałych wizjach z pogranicza fantastyki nie zrodziła się myśl, że oddalona o dziesiątki kilometrów elektrownia w Bełchatowie może być przyczyną ich strachu.

- Do tej pory mogliśmy co najwyżej obwiniać odkrywkę węgla o letnie susze spowodowane obniżeniem się poziomu wód gruntowych - zauważa Paweł Szymczak, wójt gminy Dalików. - Nagle pojawiło się nowe zagrożenie.

Przyjazd geologów z toruńskiej Geofizyki z akustycznymi sonarami uzmysłowił ludziom, że propozycja wtłaczania CO2 transportowanego na duże odległości podziemnymi rurami wcale nie jest pomysłem rodem z powieści science fiction. Atmosferę strachu podgrzewają opinie ekspertów z Centrum Zrównoważonego Rozwoju, którzy obwiniają szefostwo PGE Elektrownia Bełchatów o skazywanie nas na banicję. W opinii Teresy Adamskiej, obszar wyznaczony do zastosowania niezbadanej technologii, w przyszłości może zostać wyłączony spod możliwości jakiegokolwiek rozwoju. Nikt nie uzyska pozwolenia na budowę dla wiatraków albo na pozyskiwanie energii z geotermii. Przy potencjalnie możliwych wyciekach czy wybuchach podziemnych teren ten może zostać bezpowrotnie zniszczony. To spędza sen z powiek poddębickich gospodarzy, którzy od niedawna mają termalny odwiert i plany produkowania bąbelkowanej wody z gorących źródeł. Czy to oznacza koniec marzeń o termalnym imperium?

- W regionalnej strategii rozwoju województwa nasz powiat kojarzony jest z turystyką i zdrowiem - odpowiada burmistrz Piotr Sęczkowski. - Sygnały, jakie płyną z ościennych gmin, mocno nas niepokoją. Pozostaje nam wierzyć w zapewnienia geologów, którzy są zdania, że dla naszych pokładów termalnych instalacja nie stanowi zagrożenia.

Strefa buforowa obliczona przez geologów od podziemnych zbiorników to 10 km kw., na których nie można będzie prowadzić żadnych odwiertów, by nie dopuścić do przypadkowego rozszczelnienia się skał, w które będzie wciskany dwutlenek węgla. Obszar wydaje się niewielki, choć... - To tylko opinia wynajętych przez elektrownię geologów - uważa wójt Szymczak. - Niby technologia wykorzystywana jest na terytorium USA i w Kanadzie, ale tam są połacie niezamieszkałej ziemi, a u nas chce się nam zabrać akurat tę część gminy, w której jest coraz więcej rekreacyjnych działek.

Sławomir Stelmasiak, agrochemik z Poddębic spotyka się z wieloma rolnikami. Wszyscy boją się nowej technologii. - Ja też mam obawy o przyszłość naszej inwestycji termalnej. W prostej linii do gminy Dalików z Poddębic jest tylko kilka kilometrów. Niby każdy nas uspokaja, ale nikt nie sprawdził tej technologii. A może wypuszczany do atmosfery dwutlenek węgla wcale nie jest taki szkodliwy, jak nam się to przedstawia? Przecież rośliny nim się żywią, ale jakoś wszyscy o tym zapominają.

Wójt Wodzierad Bożena Płonek wystosowała list otwarty do mieszkańców. Pisze w nim, że zatłaczane spaliny w głębokie pokłady solanek będą miały zdolność rozprężenia porównywalną do gromadzenia co sekundę jednej miny przeciwczołgowej w ziemi. Przez 40 lat trzeba będzie żyć z nadzieją, że nigdy żadna z nich nie wybuchnie.

- Niczym piorun poraziło nas zagrożenie spowodowane nie klęską żywiołową, tylko chciwością grup spoza naszego regionu. Nasza sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna - pisze Paweł z Wodzierad i proponuje, by gmina udostępniła w sieci platformę do zbierania i wymiany informacji. Trzeba też śledzić inne gminy.

- Nie wszyscy zjednoczą się w tej walce - mówi wójt Szymczak. - Niektórych gospodarzy gmin interesuje wyłącznie, ile mogą na tym interesie zarobić.


Polska Dziennik Łódzki Krzysztof Kaniecki
podzialka
 

Wieluńscy radni radzą na okrągło nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 26 Marca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Ostatnia sesja Rady Miejskiej została zwołana w trybie nadzwyczajnym. Choć program spotkania obejmował tylko jedną uchwałę, radni zawzięcie dyskutowali ponad pół godziny.

O co poszło tym razem? Otóż powodem zebrania była skarga na Przedsiębiorstwo Komunalne jaka wpłynęła na ręce przewodniczącego. Tydzień wcześniej radni wytknęli Piotrowi Radowskiemu, że skarg na burmistrza nie poddaje pod obrady i chcieli go nawet pozbawić funkcji.

- Jeśli skarga na burmistrza dotyczy prowadzonego postępowania administracyjnego, to należy ją przekazać organowi przed którym toczy się postępowanie. Jeśli tym organem jest burmistrz, to skargę przekazuję burmistrzowi. Inne skargi trafiają na sesje i rada rozstrzyga je w formie uchwały - cytuje przepisy przewodniczący Radowski.

Jego przeciwnicy w radzie powołują się jednak na pismo, które kilkanaście dni temu wpłynęło do Rady Miejskiej. Wojewoda zaleca w nim, by przekazywanie skargi miało formę uchwały. I tu powstaje prawne błędne koło. Kodeks Postępowania Administracyjnego mówi, że jeśli rada uzna, iż jest niewłaściwa do rozpatrzenia skargi, to najpóźniej w 7. dniu od jej wpłynięcia, musi podjąć decyzję i powiadomić skarżącego o przekazaniu skargi dalej. W tym czasie przewodniczący rady powinien ocenić skargę, zasięgnąć opinii radcy prawnego oraz Komisji Rewizyjnej i zwołać Radę Miejską. Problem w tym, że zgodnie z ustawą, radnych o sesji trzeba powiadomić też co najmniej tydzień wcześniej.

- Jedyne wyjście to sesje nadzwyczajne na wniosek 7 radnych, bo sam zwoływać ich nie mogę - dodaje Radowski.

Przewodniczący właśnie tak zrobił. Przekonał do złożenia podpisów pod wnioskiem 7 kolegów z rady. Na nadzwyczajnej sesji nie pojawił się jednak nikt z ratusza. Burmistrz uznał, że jego obecność podczas uchwalania przekazywania skargi nie jest konieczna, a to doprowadziło radnych do wrzenia. Co gorsza, w najbliższym czasie takie sesje będą się powtarzać.

- Zalecenie wojewody spowoduje paraliż naszej pracy - uważa radny Tadeusz Olejnik. - Będziemy w trybie pilnym zajmować się każdą rodzinną kłótnią, każdym sąsiedzkim sporem. Być może będziemy obradować co kilka dni.

Polska Dziennik Łódzki Marek Mikulski
podzialka
 

Jubileusz plenerów nad Wartą nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 26 Marca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Już w najbliższą niedzielę w salach wieluńskiego muzeum będzie można oglądać wystawę prac powstałych podczas plenerów "Z biegiem Warty", jakie od dziesięciu lat odbywają się w Kamionie.

Tym razem będzie to retrospektywna ekspozycja, przypominająca dzieła blisko 50 artystów, którzy w ciągu dekady zachwycali się nadwarciańskimi pejzażami.

Polska Dziennik Łódzki (mim)
podzialka
 

Chciał zastrzelić policjanta z wiatrówki nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 26 Marca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


W powiecie wieluńskim pijany 60-latek napadł na dzielnicowego z karabinem w ręku. Grozi mu za to do 10 lat pozbawienia wolności.
Wczoraj około godziny 19.30 dzielnicowy z Komisariatu Policji w Osjakowie udał się na interwencję domową do wsi w gminie Wierzchlas. Konkubent zgłaszającej kobiety najpierw odmówił podania swoich danych, a następnie zaczął mundurowego wyzywać wulgarnymi słowami. Na nic zdały się próby uspokojenia agresywnego domownika. Kiedy policjant oczekiwał na patrol, rozmawiając na zewnątrz budynku ze zgłaszajcą interwencję, zauważył w półmroku jak szybkim krokiem nadchodzi jej konkubent. W rękach miał długą broń skierowaną w stronę policjanta. Wyglądem do złudzenia przypominała myśliwski sztucer. Kiedy napastnik był w odległości póltora metra od policjanta, ten podbił do góry lufę broni i w tym samym momencie rozległ się odgłos wystrzału. Dzielnicowy natychmiast zorientował się, że napastnik ma rękach wiatrówkę. Obezwładnił kompletnie pijanego mężczyznę.
Zatrzymany, który miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie, po wytrzeźwieniu zostanie przesłuchany przez prokuratora. Za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Marek Mikulski
podzialka
 

Szpital w Wieruszowie zapłaci karę, bo pielęgniarki karmią pacjentów łyżeczkami nasz.wielun.plstrzalka

avatar
Admin . 26 Marca 2010r.
wytnij ;)wytnij ;)

podzialka


Powiatowe Centrum Medyczne musi oddać Narodowemu Funduszowi Zdrowia 46 tys. zł i jeszcze zapłacić 3 tys. zł kary. Dlaczego?

W Wieruszowie traktują schorowanych pacjentów po ludzku. Zamiast pchać im do gardeł rurkę do karmienia, pielęgniarki podają jedzenie łyżeczką.

- Dla nas najważniejszy jest pacjent. Uznaliśmy, że skoro słyszy i reaguje, nie będziemy mu wkładać rurki do gardła i pompować papki, bo to niehumanitarne. Chyba nikt z nas nie chciałby takiej starości. Niestety, urzędników to nie przekonuje, stąd decyzja NFZ o zwrocie pieniędzy - rozkłada ręce Eunika Adamus, prezes PCM w Wieruszowie.

Zakład Opiekuńczo-Leczniczy liczy 20 łóżek. Rocznie przebywa tu ok. 330 pacjentów. Z reguły są to starsi, bardzo schorowani ludzie, którzy w szpitalu spędzają ostatnie dni swego życia. W ciągu dnia opiekuje się nimi 4-osobowy personel, a w nocy dwie pielęgniarki. Wszystkie posiłki są przygotowywane przez dietetyka i odpowiednio zmiksowane. Pacjenci karmieni są od 3 do 5 razy dziennie, w zależności od schorzenia.

- O wiele łatwiej jest założyć sondę, bo to nie wymaga od nas 20-30 minut, które poświęcamy na karmienie chorych. Ale podczas posiłków, które dostają od nas pacjenci, mamy możliwość pobyć z chorym, mówić do niego, zwrócić uwagę na jego stan. Dzięki uśmiechowi lub grymasowi wiemy, jakie są ich odczucia. Zależy nam na tym, by jakość opieki nad pacjentem w ostatniej fazie jego życia była na najwyższym poziomie - uważa Beata Krasoń, naczelna pielęgniarka w wieruszowskim szpitalu.

Inne zdanie mają na ten temat urzędnicy. Zgodnie z rozporządzeniem prezesa NFZ z 2009 r., szpital otrzymywał 200 zł za pacjenta, który nie jest w stanie samodzielnie jeść (karmiony przez zgłębnik lub gastrostomię), a 70 zł za pacjenta, który potrafi zjeść posiłek samodzielnie. W NFZ uznali, że skoro pacjenci nie mieli założonych rurek, szpitalowi nie należą się pieniądze.

- Oczywiście, można karmić pacjentów łyżeczką, jeżeli ich stan na to pozwala. Ale wtedy należy ich zakwalifikować do innej grupy niż pacjentów karmionych sondą - wyjaśnia Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego oddziału NFZ.

- Według NFZ, w szpitalu przebywają albo pacjenci samodzielni, albo tacy, którzy tylko leżą. A zdecydowana większość pacjentów, która do nas trafia, jest gdzieś pośrodku. Niestety, NFZ nie przewiduje takiej sytuacji i dlatego na tym tracimy- mówi Małgorzata Wróbel, kierowniczka oddziału.

NFZ nie uznał odwołania szpitala. Trzeba było zwrócić pieniądze i zapłacić karę.

Czy teraz pacjenci będą karmieni przez rurkę? - Dalej będziemy karmić ich łyżeczką, ale otrzymamy za to nie 200, a 70 zł - mówi Eunika Adamus.

Polska Dziennik Łódzki Daniel Sibiak
podzialka